Aaaa, RIS-y dwa…

Posted on

…Czyli co w fermentorach piszczy. Na początek krótka wzmianka o ostatnim uwarzonym piwie, czyli robust porterze pszenicznym. Piwo ma u mnie roboczą nazwę SNAFU, ze względu na ilość fakapów popełnionych na etapie fermentacji. No ale piwo fermentuje, pachnie nawet tak jak powinno, więc w razie czego przejmować zacznę się dopiero podczas butelkowania (i wtedy coś więcej na ten temat napiszę).

No ale do rzeczy. Grudniowy RIS fermentował sobie spokojnie w komorze fermentacyjnej, mając dużo luzu w obydwóch wiadrach. Ochoty do spacerów nie stwierdzono, ale pewnie jakbym zostawił w jednym fermentorze, to następnego dnia po zadaniu drożdży miałbym na podłodze pięknie pachnącą i lepką kałużę. Przelałem wszystko do jednego fermentora i sprawdziłem gęstość.

przelewanie młodego piwa
przelewanie młodego piwa

FG=1,020, czyli wychodzi mniej więcej 9,6% alkoholu. Bez wątpienia nie jest to mój najmocniejszy RIS, ale nie było to moim założeniem. Młode piwo bardzo fajnie smakuje, ale wiadomo – z czasem będzie (a przynajmniej powinno być) lepiej. No dobra, fermentory umyte, więc przelewanie z powrotem. Na cholerę znowu do dwóch wiader? Odpowiedź: płatki. Dębowe płatki. Średnio opiekane dębowe płatki. Macerowane w alkoholu średnio opiekane dębowe płatki. No dobra, nawet w dwóch alkoholach. Pierwszy fermentor – klasycznie, 50g płatków macerowanych w whisky. A drugi… Zdecydowanie mniej standardowo – również 50g płatków ale macerowanych w nalewce z orzecha laskowego i skórki z pomarańczy. Może to będzie ciekawe połączenie? A może i nie. W wiadrach planuję potrzymać mniej więcej 3-4 tygodnie i potem butelkowanie. I sporo cierpliwości potem.

 

One Reply to “Aaaa, RIS-y dwa…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *