Bitewny angielski porter wędzony (warka #66)

Posted on

Bitwa, bitwa i po bitwie. Czyli w końcu można opublikować recepturę porteru angielskiego. Z nutami wędzonymi, ot taka modyfikacja „świąteczna”. Oczywiście tak jak się spodziewałem, zająłem w bitwie zaszczytne trzecie miejsce (na trzech uczestników). Zbyt słaby „charakter świąteczny”, zbyt słaba wędzonka (!) no i lekka wodnistość piwa. Cóż, nie miałem szans w starciu z wędzoną śliwką i wyższym ekstraktem. Ale nie szkodzi, liczy się zabawa (no i to że piwo mi smakuje). Ale do rzeczy.

Pamiętając swoje doświadczenia z poprzednim piwem bitewnym (co najśmieszniejsze, wtedy była to po prostu kategoria „piwa wędzone”) moje piwo poległo właśnie ze względu na zbyt słabą wędzonkę. Cóż, wtedy dodałem jedynie kilogram słodu wędzonego. Tym razem więc postanowiłem nie oszczędzać i zastąpić całość słodu podstawowego słodem wędzonym.

Skład:

słody:

  • Strzegom wędzony gruszą – 3,5kg
  • Strzegom karmelowy 150 – 0,2kg
  • Strzegom karmelowy 600 – 0,2kg
  • Strzegom czekoladowy ciemny – 0,1kg
  • Strzegom jęczmień prażony – 0,05kg

chmiele:

  • junga 11,6% alfakwasów – 25g

drożdże:

  • Fermentum Mobile FM-13 „Irlandzkie Ciemności” – świeża fiolka

Zacieranie:

Standardowo dla mnie, czyli słody wsypane do wody o temperaturze ~45 stopni, podgrzanie do 67 i trzymanie w tej temperaturze przez godzinę. Potem podgrzanie do 75 stopni, odczekanie na ułożenie złoża i filtracja.

Gotowanie/chmielenie:

  • czas gotowania – 60 minut
  • junga 15g – 60 minut
  • junga 10g – 15 minut

Ostatecznie uzyskałem niecałe 21 brzeczki o gęstości OG=1,046. Czyli niecałe 11,5 Plato. A więc dość lekkie piwo. Zadałem drożdże FM-13 bezpośrednio z fiolki i odstawiłem na dwa tygodnie do komory fermentacyjnej w 17 stopni. Potem sru do butelek. Razem z roztworem 87g cukru, nie lubię zbyt mocno nagazowanych piw (a poza tym do „angoli” takowe pasuje). A gęstwa z tego piwa powędrowała do opisanego tu już na blogu RIS-a.

Uwagi końcowe:

Testy po refermentacji. Po pierwsze byłem zaskoczony poziomem goryczki w tym piwie. Niby według BeerSmith wychodzi raptem 27IBU, ale odczuwalna goryczka jest na wyższym poziomie. No i wtedy do mnie dotarło, że w opisie słodu wędzonego pisało, że może wnosić również goryczkę. A więc to tak… Cóż, nie skorygowałem tego, na szczęście goryczka nie jest taka zła w odbiorze. Gorzej sprawa się ma z wędzonką. 3,5kg wędzonego słodu powinno dać wyraźny aromat i smak wędzonki. A tu tymczasem niespodzianka – wędzonka owszem jest, ale dość rachityczna. A w smaku dodatkowo potęgująca odczucie wytrawności i lekkości (żeby nie napisać wodnistości) piwa. Od jednego z kolegów (zresztą sędziego piwowarskiego) dowiedziałem się, że właśnie pierwsze wypusty wędzonych słodów ze Strzegomia (a raczej z Viking Malt) były po prostu zbyt słabo wędzone. Trudno. Ogólnie piwo nie jest złe, nie ma wad i na pewno jego resztę wypiję z przyjemnością. A co do bitew? Może w następnym sezonie się uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *