cydr nr 2 (w końcu) w butelkach

Posted on

Oj, ależ to mi zajęło czasu! Dawno już nie zanotowałem takiego poślizgu czasowego między nastawieniem cydru a jego butelkowaniem. Wyszło mi że spędził w fermentorze około 2 miesięcy, z czego miesiąc na fermentacji cichej. A w zasadzie na leżakowaniu w fermentorze, bo drożdże dawno wszystko już zeżarły, więc pokrywka szczelnie zamkniętego wiadra nawet odrobinę się nie wybrzuszyła.

butelkowe drzewko
butelkowe drzewko

Przedłużone leżakowanie miało za zadanie (tak, tak… trzeba znaleźć jakieś wytłumaczenie dla swojego lenistwa, co nie?) spowodować sklarowanie cydru, ale mimo iż trochę osadów znalazło się na dnie, to płyn sam z siebie daleki jest od klarowności. Nie szkodzi, sklaruje się w butelkach. A jak się nie sklaruje… to też nie szkodzi 🙂 Najważniejsze jest to, że zawartość wiadra pięknie pachniała jabłkami. W smaku cydr oczywiście wytrawny, ale nie wykręca ryja poziomem kwaśności. Chociaż to może ja się przyzwyczaiłem?

cydr #2 2015
cydr #2 2015

Tak w ogóle, to na dobrą sprawę nie jest cydr nr 2, tylko cydr 2+3. Dlaczego? Bo przed urlopowym wyjazdem zlałem do jednego wiadra dwa nastawy, z różnych jabłek. W sumie wyszło tego nieco ponad 25l. Miałem rozlewać z podziałem na dwie partie: jedna „czysta”, druga z dodatkiem ksylitolu. Koniec końców dodałem 100g cukru do refermentacji i około 50g ksylitolu celem lekkiego skontrowania kwaśności (chociaż na tą ilość cydru to ilość minimalna). No i wszystko trafiło do 50 butelek 0,5l (i jednego kielicha 😉 ). Butelki tym razem plastikowe – kto wie, może się na nie przerzucę, to jest ich test 🙂

butelki PET 0,5l
butelki PET 0,5l

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.