jeszcze żyję

Posted on

Tak tak, blog nie umarł, tylko w związku z wyjazdem urlopowym nic się ciekawego w mojej domowej warzelni nie działo. Dwa cydry zostały zlane do jednego wiadra i odstawione do sklarowania, jeszcze tam nie zaglądałem, ale pewnie w tym tygodniu powędrują do butelek. W części być może z ksylitolem. A urlop? W większości spędzony w klimatach innych niż piwne 😉 A w jakich? A w takich:

piwniczki w Egerze
piwniczki w Egerze

Czyli wycieczka po Węgrzech. A skoro Węgry, to oczywiście wino 🙂 W sumie z kolegą Jerzym zahaczyliśmy trzy regiony winiarskie: mniej znany Badacsony nad Balatonem i zdecydowanie bardziej znane: Tokaj i Eger. Klimat ich piwniczek w połączeniu ze smakiem win sprawia, że aż chce się tam wrócić ponownie 🙂

A piwa? Jeśli chodzi o tamtejsze koncerniaki to jest chyba jest zdecydowanie gorzej niż u nas. Za to węgierskie piwa rzemieślnicze to zupełnie inna historia i trzeba przyznać, że smakują na prawdę dobrze. Ale to nie jest blog poświęcony recenzjom piw, więc zakończę tylko stwierdzeniem, że te kilka spróbowanych piw rzemieślniczych ze sporej gamy dostępnych na rynku prezentowało na prawdę dobry poziom i zostały wypite z dużą przyjemnością 😉

węgierski kraft
węgierski kraft

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.