podsumowanie marchewkowego wyzwania

Posted on

No i stało się. W sobotę 21 marca odbył się nasz mały lokalny turniej poświęcony piwu marchewkowemu. O dziwo, w szranki stanęło 7 piwowarów, frekwencja całkiem wysoka jak na tak dziwny trunek.image001

I co najfajniejsze – praktycznie każdy piwowar miał odmienną koncepcję na uwarzenie takiego piwa. Bo można było spotkać wśród nich zarówno marchewkowy witbier, ale, IPA, przyprawowe w stylu pumpkin ale, „belgian carrot wheat ale” 😀 Podejście do „wprowadzenia” marchewki do składu też było różnorodne – marchewka do zacierania, marchewka do warzenia, sam sok z marchewki zarówno do warzenia jak i na fermentację cichą.

Konkurs odbył się w goszczącym uczestników comiesięcznych spotkań Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych pubie „Browarnia Stara Warszawska”. W sumie marchewkowe piwa odważyło się oceniać 13 osób: piwowarów, miłośników piwa, w tym dwóch certyfikowanych sędziów piwowarskich. Ocenianie piw miało luźną formę, wszak chodziło głównie o dobrą zabawę, więc nie trzymaliśmy się sztywnych reguł sędziowania piwa na „prawdziwych” konkursach. Ocena była podzielona na cztery składowe: wygląd piwa, aromat, smak oraz odczucia ogólne. Oprócz tego, czy piwo jest smaczne najważniejsze było pytanie: czy w tym piwie w ogóle czujesz marchewkę 🙂 Za każdą ze składowych można było przyznać maksymalnie 10 punktów, czyli nasz piwny ideał (o ile taki byśmy znaleźli) mógł otrzymać od każdego maksymalnie 40 punktów. Następnie, podczas zliczania punktów została zastosowana metoda znana ze skoków narciarskich – dla każdego piwa odrzucono ocenę z nawiększą i najmniejszą ilością punktów, resztę sumowano, odkodowano piwa i… poznaliśmy zwycięzcę konkursu.image011

  1. miejsce – Daniel – Browar Jaroty (303 punkty)
  2. miejsce – Bogdan – Browar Bociana (301 punktów)
  3. miejsce – Paweł – Browar Czarny (275 punktów)

HA! Niespodzianka! Moje piwo, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, zmieściło się na podium 😀 Najśmieszniejsze jest to, że będąc święcie przekonany, że oceniam swoje piwo, dałem mu najmniej punktów. Okazało się, że było to piwo kolegi 🙂 Przynajmniej nie pomyliłem się o tyle, że faktycznie okazało się być ono piwem najniżej ocenionym przez jury. Przestaję ufać swoim kubkom smakowym 😛

Zabawa była świetna i na pewno zostanie powtórzona. Być może już niedługo 🙂 Co by nie mówić, jest to bardzo fajna metoda nie tylko na poszerzenie swoich horyzontów piwowarskich, ale również impuls do doskonalenia swojego warsztatu.

Na koniec: dla zainteresowanych podaję linki do strony www i fanpage na facebooku naszego regionalnego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *