RIS. Gdyż grudzień

Posted on
warzy się

No i znowu wyszło jak wyszło, czyli dłuuuuuga przerwa pomiędzy warzeniami. Eh. Ale nie aż tak długa, jak to może wynikać z wpisów na blogu – po konkursowym rosanke w fermentorze pojawiła się jeszcze warka porteru w stylu brytyjskim, ale uwarzonego z udziałem (znacznym bym rzekł) słodu wędzonego. A dlaczego nie ma wpisu? A dlatego, że piwo to jest przeznaczone na konkurs w II edycji Warmińskich PiwoWAR-ów. Jakby ktoś miał ochotę przyjść, spróbować, ocenić, pogadać, to informacje o wydarzeniu można znaleźć na stronie  Warmińsko-Mazurskiego Oddziału PSPD lub na profilu FB. Pewnie znowu zajmę „zaszczytne” trzecie miejsce w swojej grupie eliminacyjnej, ale co tam, liczy się zabawa (i propagowanie piwowarstwa domowego). No ale do rzeczy. Patrząc na datę w kalendarzu wyszło mi, że przydałoby zabrać się za coroczną tradycję, czyli uwarzenie imperialnego stoutu. Tym razem postanowiłem „pojechać po bandzie”. Nie pod względem ekstraktu, ale pod względem ilości. Przed gotowaniem miałem bowiem 24l filtratu o gęstości niemal 22 plato!

Skład:

słody:

  • pale Strzegom – 6kg
  • wiedeński Strzegom – 1kg
  • pszeniczny Strzegom – 1kg
  • jęczmień prażony – 0,3kg
  • czekoladowy jasny 400 Strzegom – 0,2kg
  • karmelowy 150 Strzegom – 0,2kg
  • karmelowy 30 Strzegom – 0,13kg
  • karmelowy 600 Strzegom – 0,1kg

chmiele:

  • junga 11,6% alfakwasów – 100g

drożdże:

  • Fermentum Mobile FM-13 Irlandzkie Ciemności (gęstwa)

Zacieranie:

Normalnie podaję tutaj punktową rozpiskę, ale tym razem tak się nie da. Podczas zacierania zdecydowanie zderzyłem się z limitem możliwości garnka (i mieszadła). Zacieru było niemal „z czubkiem”, mieszadło nie dawało rady z merdaniem zawartości, musiałem pomagać sobie drewnianą łychą, bo inaczej wychodziłyby spore różnice w temperaturze pomiędzy górą a dołem gara.

oj, ciężko kręcić...
oj, ciężko kręcić…

Orientacyjnie mogę przyjąć, że zacieranie trwało około półtorej godziny, a temperatura zacierania oscylowała w okolicach 67 stopni. Mniej więcej. W każdym razie zachodzę w głowę, jakim cudem udało mi się poprzednio zatrzeć 8kg słodu Maris Otter… Owszem, też było ciężko, ale jakoś się to kręciło. Fakt, tutaj jest prawie 1kg słodu więcej, ale… Ale wiem, żeby następnym razem tego nie robić, przynajmniej na tym sprzęcie.

chmielenie brzeczki przedniej
chmielenie brzeczki przedniej
ilość młóta po filtracji
ilość młóta po filtracji

Filtracja trwała wieczność. W końcu jednak udało się uzyskać 24l filtratu. I tu niespodzianka: myślałem że przez ten cały cyrk z zacieraniem wydajność walnie na pysk, a tu tymczasem… Jest nieźle! Ponad 85%, nieukrywam, że jestem trochę (oczywiście pozytywnie) zaskoczony. A, byłbym zapomniał – 35g jungi powędrowało do chmielenia brzeczki przedniej.

całkiem zadowalająca ilość filtratu
całkiem zadowalająca ilość filtratu

Gotowanie/chmielenie:

  • czas gotowania – 75 minut
  • junga 30g – 75 minut
  • junga 35g – 15 minut
chmielimy!
chmielimy!
przy chmieleniu trzeba uważać
przy chmieleniu trzeba uważać

Tu już nie było problemów, w końcu to ilość jaką normalnie gotuję. Przez ostatnie 10 minut w gotującej się brzeczce kąpała się chłodnica. Po wyłączeniu grzania 2l zimnej wody do gara, po czym godzina chłodzenia, merdając co jakiś czas chłodnicą. Temperatura brzeczki po wychłodzeniu: 21 stopni. Brzeczka została podzielona na dwa fermentory, wyszło w sumie ~23l o OG=1.092. Zadałem mniej więcej po równo gęstwy drożdży FM-13. Wydajność po uwzględnieniu płynu wlanego do wiader wyszła, podobnie jak przed gotowaniem, ponad 85%. Cóż, albo machnąłem się ważąc słód, albo pozostaje się cieszyć, że mimo ekstremalnego zasypu (jak na możliwości sprzętu) wydajność wyszła na więcej niż zadowalającym poziomie. A dlaczego podzieliłem brzeczkę na dwa fermentory? Przezorność. Gdyby to było „normalne” piwo o gęstości na poziomie 12 Plato, to nawet bym się nie zastanawiał. A przy poprzednim RIS-ie i 15l brzeczki w fermentorze drożdże urządziły sobie spacer, więc tym razem wolę dmuchać na zimne. Oba wiadra trafiły do komory fermentacyjnej w 17 stopni na jakieś dwa tygodnie. A potem… na cichą, też w dwa fermentory. A do każdego trafią płatki dębowe macerowane w innym trunku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *