Robust porter pszeniczny (warka #68) w butelkach

Posted on

Ups… Dopadło mnie błogie rozleniwienie po świętach (No co? Przecież trzeba znaleźć jakieś wytłumaczenie dla lenistwa) i dopiero pod sam koniec miesiąca przypomniałem sobie o nieszczęsnej warce robust porteru pszenicznego(?). Dlaczego nieszczęsnej? Już wspominałem w ostatnim raporcie z fermentorów (tu: https://czarny.beer/aaaa-ris-y-dwa/) że piwo ma roboczą nazwę SNAFU. Skrótu chyba nie muszę rozszyfrowywać? A skąd taka nazwa? Ano z tego:

Piwo to na etapie fermentacji to lekki ciąg błędów, które piwowarowi z moim (nie)doświadczeniem nie powinny się przytrafić. Zadowolony z udanego warzenia po schłodzeniu brzeczki zadałem drożdże FM-41 prosto z fiolki. Przy lekkich piwach zawsze tak robię i nigdy nie miałem problemów.  Jakież więc było moje zaskoczenie, gdy po dwóch dniach postanowiłem zajrzeć do komory fermentacyjnej, delikatnie zaniepokojony brakiem „aromatycznych” oznak działania FM-41, które to swój entuzjazm do pracy oznajmiają emisją całkiem sporej ilości siarkowodoru. Tymczasem w fermentorze… CISZA! Nic. Null. NOPE. Zero przejawów aktywności. Lekka panika, wygrzebanie zużytej fiolki po drożdżach (grzebanie w śmieciach rulz) – wszystko jasne, drożdże były przeterminowane o miesiąc.

Eh. No to do lodówki, co tam jeszcze się wala (bez znaczenia, do pszeniczniaków czy nie, ratujemy brzeczkę). JEST! Fiolka FM-52. Jeszcze dzień przydatności „do spożycia”. Dezynfekcja, sru do fermentora. Kolejne ponad 24h. NIC! No to w tym momencie zdecydowanie większa panika, przetrząsanie półek w lodówce… Po czym okazało się, że mam jeszcze saszetkę WB-06. K…a. Gdybym wiedział, to dałbym je od razu. A tak, po ponad trzech dobach do fermentora trafił TRZECI szczep drożdży. Już nie miałem specjalnie nadziei na to, że coś z tego piwa wyjdzie. No ale WB-06 może nie są najlepszym wyborem do piw pszenicznych, za to są niezawodne. A przynajmniej wydaje mi się że to one. Bo tak po prawdzie, nie mam do końca pewności które drożdże. A piwo? Zapowiada się na zdatne do picia. Nuty typowe dla piw pszenicznych wyczuwalne. Więc, o dziwo, mimo niesamowitego laga, nic nie zaproszonego się nie zalęgło. A parametry? FG=1,011. Tak więc gotowy porter ma około 6,3% alkoholu. Rozlałem do 41 butelek razem z 90g cukru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *