rosanke #4 – warka #65

Posted on

Lato to okres kiedy ruch w domowym piwowarstwie trochę cichnie. Temperatury niespecjalnie sprzyjają warzeniu, łatwo o infekcję, są ciekawsze rzeczy do robienia. Ale to nie znaczy, że od mojego ostatniego wpisu nic się nie działo. Była bowiem jeszcze jedna warka, warzona pod koniec czerwca. Było to rosanke. Konkursowe rosanke, wysłane na jedyny konkurs w którym biorę udział, czyli Warmiński KPD. A skoro jest już po konkursie, to można pochwalić się (?) recepturą.

slod01

Skład:

Słody i surowce niesłodowane:

  • pale Strzegom – 2,5kg
  • żytni – 1kg
  • płatki owsiane błyskawiczne – 0,4kg
  • płatki orkiszowe – 0,2kg
  • czekoladowy ciemny Strzegom – 0,2kg

Chmiele i przyprawy:

  • junga (11% alfakwasów) – 20g
  • jałowiec (owoc) – 50g
  • lipa suszona – 25g
  • rumianek suszony – 15g

Drożdże:

  • Fermentis S-33
jedziemy w górę z temperaturą
jedziemy w górę z temperaturą

Zacieranie:

Postanowiłem, że tym razem będzie zacierane na słodko. I zdecydowanie było – temperatura zacierania oscylowała w okolicach 70 stopni. W zasadzie powinienem zacierać bez sterownika, w końcu chłopi nie mieli do dyspozycji takich zdobyczy techniki, żeby uwarzyć swoje proste, przeznaczone do picia podczas prac w polu piwo. Zacieranie trwało około 60 minut… Po czym zaczęły się schody.

filtrujemy z wiaderka
filtrujemy z wiaderka

Dlaczego schody? Ano dlatego, że zbyt słabo dokręciłem filtrator i obracające się mieszadło delikatnie ocierając o nakrętkę sukcesywnie go odkręcało aż… w końcu całkowicie go odkręciło. Odkryłem to gdy po rozpoczęciu filtracji po chwili filtrat przestał lecieć. Rozumiem żyto, płatki owsiane, ale bez przesady! Macając problem został zidentyfikowany, nastąpiła faza kontrolowanej paniki zakończona nagłym olśnieniem – przecież w piwnicy mam nieużywany od dawna wkład filtracyjny do wiadra! A miałem go wywalić, bo zajmował mi miejsce…

Gotowanie/chmielenie/pieprzenie… znaczy przyprawianie:

  • gotowanie – 60 minut
  • junga 10g – 60 minut
  • jałowiec – 60 minut
  • junga 10g – 20 minut
  • lipa – 15 minut
  • rumianek – 15 minut
z czubkiem!
z czubkiem!

Trochę obawiałem się tych 50g jałowca wrzuconego na całe gotowanie, ale w ostatecznie okazało się, że aromat i smak jałowca wyszedł bardzo przyjemny i ładnie wyczuwalny. Lipa i rumianek gdzieś w tle, trochę źle przeskalowałem ich dodatek na podstawie doświadczeń z rosanke #3, ale źle nie było. Ostatecznie otrzymałem 22l piwa o gęstości 1,044, więc niemal „na styk” co do wytycznych. Po wystudzeniu zadałem drożdże S-33 bez uwadniania, bezpośrednio na pianę po napowietrzeniu. No i wiadro trafiło do komory fermentacyjnej w okolice 17 stopni.

Przelewałem po prawie dwóch tygodniach. Drożdże zgodnie z przewidywaniami odfermentowały płytko – gotowe piwo miało raptem 3,4% alkoholu. I bardzo dobrze – w końcu to miał być trunek gaszący pragnienie, a nie powodujący szum w głowie. Do refermentacji użyłem 104g cukru.

No a jak tam poszło w konkursie? Cóż, w sumie nieźle – raz że piwo zakwalifikowało się do finału, a dwa że nie zajęło w nim ostatniego miejsca. Piwo zajęło 5 miejsce. I nawet jestem z niego zadowolony, bo jakiś postęp jest. Zwłaszcza że metryczka daje powody do lekkiego optymizmu:

metryczka

Widać podstawowym zarzutem jest użycie zbyt dużej ilości ciemnego słodu – przez to i kolor był praktycznie na granicy stylu, jak i doszły posmaki orzechowe zamiast chlebowych. Cóż, zdawałem sobie sprawę, że użycie słodu czekoladowego, zwłaszcza w tej ilości, jest zdziebko „jazdą po bandzie”, ale to piwo to eksperyment. Który ze smakiem wypiję. Natomiast wnioski płynące z uwag sędziów na pewno wezmę sobie do serca tworząc recepturę przyszłorocznego rosanke #5.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.