Stara Szkoła

Posted on

Osmola. Niewielka wioska na południowym wschodzie Podlasia, mniej więcej w połowie drogi między Bielskiem Podlaskim a Siemiatyczami. Śnieg, zimno… Taki trochę „koniec świata”, czego wrażenie potęgowała nocna podróż oblodzoną, brukowaną drogą pośród pól, wzdłuż której co jakiś czas można było natknąć się na znaki drogowe z minionej epoki. Co mnie tam zagnało? Oczywiście piwo. Ale tym razem w trochę innym wydaniu.

Tak to się jakoś poskładało, że po latach znowu wróciłem do szkoły. Starej Szkoły. Starej dosłownie, bo zatrzymaliśmy się na podwórzu starego, drewnianego budynku, w którym jeszcze kilkanaście lat temu mieściła się szkoła. A obecnie w części tego budynku mieści się cel mojej podróży – Browar Stara Szkoła. Przyjechałem tam na zaproszenie przyjaciół z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału PSPD, którzy w tak odległym od siedziby oddziału miejscu parają się piwowarskim rzemiosłem.

szkolny korytarz...
szkolny korytarz…

Rzemiosłem dosłownie – w tym browarze próżno szukać lśniących miedzią nowoczesnych instalacji, komputerowego sterowania, wszechobecnej elektroniki. Nie, w tym browarze na każdym kroku widać ciężką, ręczną pracę kolegów. Niemal każdy element wyposażenia browaru nosi mniejsze lub większe znamiona przeróbek, modyfikacji, poprawek, adaptacji… Wykonywanych samodzielnie, często „w locie” i zgodnie z zasadą „potrzeba matką wynalazku”. Ale to wszystko sprawia, że ten mały rzemieślniczy browar ma duszę, a nie jest tylko zimnym, sterylnym obiektem za który zapłacono workami pieniędzy.

warzelnia
warzelnia

Ale nie przyjechałem tam tylko podziwiać sprzęt. Przede wszystkim przyjechałem zobaczyć, jak w takim browarze rzemieślniczym warzy się piwo. Warzelnia ma wybicie 20hl. Z punktu widzenia piwowara domowego to ogromna ilość – o dwa rzędy wielkości więcej, niż warzę w domu. Żeby podgrzać odpowiednią ilość wody do zacierania (a trzeba pamiętać, że przy zimowej aurze temperatura wody z ujęcia browaru ma około 6 stopni) potrzeba mnóstwa energii.

kadź warzelna - widać dbałość o BHP :)
kadź warzelna – widać dbałość o BHP 🙂
wnętrze kadzi zacierno-filtracyjnej
wnętrze kadzi zacierno-filtracyjnej

Akurat podczas mojego pobytu warzone było piwo żołędziowe – znak rozpoznawczy browaru, tym razem w specjalnym wariancie, wyłącznie z wykorzystaniem surowców ekologicznych. Docelowa gęstość – 16 Plato. I znowu – ilość surowca na piwowarze domowym robi wrażenie. A na dodatek – trzeba go samemu zatargać na podest przy kadzi zaciernej i jeszcze go wsypać.

napełnianie kadzi zaciernej wodą
napełnianie kadzi zaciernej wodą
zasyp słodów
zasyp słodów
kto by pomyślał, że niezwykle istotnym narzędziem przy zasypywaniu słodów są... grabie :)
kto by pomyślał, że niezwykle istotnym narzędziem przy zasypywaniu słodów są… grabie 🙂

Kadź zacierna nie jest podgrzewana, a temperaturę zacierania reguluje się wyłącznie poprzez uzupełnianie wodą o odpowiedniej temperaturze. W czasie, gdy zacieranie trwa w najlepsze, gorąca woda przygotowana w kadzi warzelnej zostaje przepompowana do osobnego zbiornika celem późniejszego wykorzystania podczas filtracji i wysładzania.

zacieranie w trakcie
zacieranie w trakcie

Po zatarciu słodów (sprawdzone przy pomocy próby jodowej) zaczęła się filtracja. Kadź zacierna została połączona z korytkiem brzeczkowym, w którym można sprawdzić klarowność brzeczki i bądź zawrócić ją do kadzi zaciernej (i filtracyjnej jednocześnie), bądź skierować już do kadzi warzelnej.

podłączanie instalacji do korytka brzeczkowego
podłączanie instalacji do korytka brzeczkowego
klarowna brzeczka spływająca do korytka
klarowna brzeczka spływająca do korytka

Po uzyskaniu przewidzianej ilości filtratu należy… posprzątać. Czyli pozbyć się młóta z kadzi zaciernej. Brudna i męcząca robota, przy której można się spocić nie tylko z wysiłku, ale również z powodu temperatury wygarnianego słodu. I tutaj też widać „patenty” na usprawnienie pracy, jak specjalne koryto montowane do kadzi, wyprowadzone na zewnątrz przez otwierane na ten czas umieszczone w z pozoru dziwnym miejscu okno (pod które podjeżdża traktor z przyczepką), albo zgarniacz do młóta idealnie dopasowany wymiarami do koryta.

wygarnianie młóta
wygarnianie młóta
taaak, tu jest gorąco i wilgotno
taaak, tu jest gorąco i wilgotno
koryto do zrzutu młóta
koryto do zrzutu młóta
traktor czeka
traktor czeka

Ile chmielu potrzeba żeby nachmielić 20hl piwa? A więc… Potrzeba tego chmielu garnek. Dosyć spory. Wszyscy piwowarzy domowi wiedzą, jak pachnie świeżo otwarta torebka chmielu. A jak pachnie garnek chmielu? Obłędnie! Chyba nie zdradzę zbyt wielkiej tajemnicy gdy napiszę, że do nachmielenia piwa żołędziowego użyto naszej polskiej marynki.

garnek... chmielu :)
garnek… chmielu 🙂
chmielenie zespołowe
chmielenie zespołowe

Przy okazji chmielenia – pokazywałem kiedyś, przy okazji warzenia jakiegoś piwa, jak wygląda efekt dorzucenia chmielu do wrzącej brzeczki. No więc w wypadku warzenia w takim duuuuuużym garnku, w którym na dodatek brzeczka wrze bardzo intensywnie, trzeba uważać podwójnie, bo niezmiernie łatwo o wykipienie zawartości, a przy takiej skali to nie jest tylko problem typu „cholera, muszę wszystko wycierać”, ale może być również niebezpieczne. Dlatego sypać należy ostrożnie i… Mieć pod ręką wąż z zimną wodą.

warzy się!
warzy się!

 A skoro uwarzono, to teraz trzeba brzeczkę schłodzić i przepompować do tanka fermentacyjnego. I tu okazuje się, jak cudownym urządzeniem jest wymiennik ciepła. W połączeniu z dostępem do zimnej wody chłodzenie jest bardzo szybkie, a do tanka fermentacyjnego trafia brzeczka nie tylko we właściwej temperaturze, ale przy okazji porządnie natleniona.

to niebieskie to wymiennik ciepła
to niebieskie to wymiennik ciepła
brzeczka płynąca do tanku fermentacyjnego
brzeczka płynąca do tanku fermentacyjnego

I to w zasadzie koniec zabawy z warzeniem piwa. Żartowałem. Oprócz tego niestety jest mnóstwo porządków, instalację trzeba przepłukać, kadź warzelną wyszorować, podłogę wyczyścić. Dużo fizycznej pracy. Ale nie tylko. Oprócz tego papierki. Sporo papierków do wypełnienia. Biurokracji musi stać się zadość. No, ale na koniec tego wszystkiego można usiąść i spokojnie napić się piwa.

I nie tylko napić się piwa. Gdy brzeczka już fermentuje, można spokojnie zająć się obmyślaniem nowych receptur. Albo niekoniecznie nowych. Wertowanie starych książek, eksperymenty z zapomnianymi recepturami, wprowadzanie własnych, nietypowych bądź dawno zapomnianych surowców… Temu wszystkiemu sprzyja panująca tu atmosfera. A dzięki temu będziemy mieli szansę napić się piw innych niż dostępne na rynku. Piw, w warzenie których włożono dużo serca i dużo ciężkiej pracy. I duszy starej, drewnianej szkoły.

 Janie, Sławku… Dzięki za zaproszenie do browaru. Muszę przyznać, że podczas mojego krótkiego, bo raptem weekendowego pobytu zdążyłem zakochać się w klimacie tego miejsca. Miejsca, gdzie czas płynie w trochę inny sposób. Miejsca, gdzie można odpocząć od nowoczesnej techniki i „smyczy” w postaci telefonu komórkowego (zasięgu w zasadzie brak!). Miejsca, które bardzo chętnie odwiedzę ponownie. Do zobaczenia!

One Reply to “Stara Szkoła”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *