Aaaa, RIS-y dwa…

…Czyli co w fermentorach piszczy. Na początek krótka wzmianka o ostatnim uwarzonym piwie, czyli robust porterze pszenicznym. Piwo ma u mnie roboczą nazwę SNAFU, ze względu na ilość fakapów popełnionych na etapie fermentacji. No ale piwo fermentuje, pachnie nawet tak jak powinno, więc w razie … czytaj dalej…Aaaa, RIS-y dwa…

RIS. Gdyż grudzień

No i znowu wyszło jak wyszło, czyli dłuuuuuga przerwa pomiędzy warzeniami. Eh. Ale nie aż tak długa, jak to może wynikać z wpisów na blogu – po konkursowym rosanke w fermentorze pojawiła się jeszcze warka porteru w stylu brytyjskim, ale uwarzonego z udziałem (znacznym bym … czytaj dalej…RIS. Gdyż grudzień

weekend z butelkowaniem, czyli Imperial Brown i XXXX rozlane

Pracowity weekend w domowym browarze. Ale tym razem nie warzenie, a butelkowanie. Dwa fermentory czekały na opróżnienie, z czego jeden to dłuuuuugo już „zimujący” w komorze Imperial Brown z płatkami dębowymi, a drugi to oczywiście mild w wersji hardcore. Jako pierwsze do butelek trafiło piwo… … czytaj dalej…weekend z butelkowaniem, czyli Imperial Brown i XXXX rozlane

smoke & ash (warka #47) w butelkach

Stało się… Po czterech tygodniach leżenia w fermentatorze niszczycielski trunek trafił w końcu do butelek. Dlaczego niszczycielski? Ano dlatego: Drożdże FM-13 (gęstwa) poradziły sobie z gęstą brzeczką znakomicie, według obliczeń piwo będzie miało około 9,2% alkoholu. I taki właśnie powinien być imperialny stout 🙂 Martwiłem … czytaj dalej…smoke & ash (warka #47) w butelkach

smoke & ash

Grudzień to ten czas, kiedy zgodnie z niepisaną tradycją mojego browaru trzeba wytoczyć ciężką artylerię… znaczy zabrać się warzenie imperialnego stoutu. Jak co roku przepis nieco zmodyfikowany, tym razem nie do końca zgodny z wykładnią BJCP, ale któż mi zabroni? 🙂 W każdym razie, jest … czytaj dalej…smoke & ash